Fotografia Adama Pietrasiewicza
Adam Pietrasiewicz
Widziane z pozycji siedzącej
czyli
co mam do powiedzenia na tematy bieżące i ponadczasowe.

E-book - historical fiction

Przejście do strony na której można kupić ebook Powroty

Co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Jest źle, a będzie jeszcze gorzej.

5 sierpnia 2012

Ten tekst jest odpopwiedzią na artykuł Szułdrzyńskiego w Rzeczpospolitej.

Dzieje się źle. Wbrew temu, co wciąż chcą nam różne mądrale wmawiać, jest źle. Nie chodzi już o budowanie najdroższych na świecie dróg. Dzieje się źle, bo ludzie są podzieleni tak, jak jeszcze nigdy nie byli. I ten podział się powiększa. Zauważyłem, że widzi to coraz więcej ludzi i to z różnych stron "barykady". Mój jak najbardziej lewicowy znajomy zgadza się w tej sprawie ze mną, którego jednak o lewicowość trudno posądzić.

Byłem na manifestacji 11 listopada w zeszłym roku i widziałem prowokację poprzez ZANIECHANIE. Nikt dziś już o tym nie mówi, ale była taka prowokacja władz. Widziałem to na własne oczy i wiem, o czym mówię.

Otóż manifestacja szła całkowicie bez żadnej ochrony policyjnej. W ogóle i zupełnie. Manifestacja przechodziła pod ambasadą rosyjską i pod kancelarią premiera bez jednego policjanta. TO BYŁA PROWOKACJA - jest to oczywiste. Czemu? Chyba jest to oczywiste - policja pojawiłaby się przy pierwszych ekscesach... tyle, że ekscesów ani pod ambasadą rosyjską, ani po kancelarią premiera nie było!

Żadna wielotysięczna manifestacja nie może iść po ulicach miasta bez ochrony policji. Jak chodziłem w Marszu na rzecz rodziny, to policjant szedł co pięć metrów obok tłumu, który był dziesięciokrotnie mniejszy niż 11 listopada.

Dla mnie jest OCZYWISTE że władzom w zeszłym roku zależało na ekscesach, to było czuć! Zaczęło się już na początku, gdy w okolicach ulicy Puławskiej nagle ogłoszono, że manifestacja jest nielegalna i ma być rozwiązana. To były PROWOKACJE próbujące wywołać zamieszki.

Dziś już widać, że w tym roku 11 listopada nie będzie tak łatwo. Myślę, że nie pójdę na manifestację, bo się boję. Boję się wcale nie kiboli i ONRowców, boję się polityków, w których interesie jest dzielenie ludzi. A porządne zamieszki, takie z paleniem samochodów i wybijaniem szyb pozwalają doskonale ludźmi manipulować. W zeszłym roku się nie udało, uda się w tym.

Nie mam wątpliwości, że obecnym władzom bardzo zależy na podgrzewaniu atmosfery i widzę, że jest to robione bardzo skutecznie. Zapewne 1 września będą kolejne wygwizdywania i wybuczania.

Ale nie mam również wątpliwości, że opozycja na tym korzysta. Korzysta, bo mam wrażenie, że może "przejąć" tych wszystkich niezadowolonych, gwiżdżących i buczących umacniając w ten sposób swoją pozycję.

Obawiam się jednak, że i jedni i drudzy nie mają świadomości, że być może otwierają puszkę Pandorry. Że wzbudzanie nienawiści wśród ludzi nie ma żadnej etykiety politycznej, bo nienawiść w pewnym momencie traci "wektor" i staje się po prostu złem. A ta nienawiść kiełkuje wszędzie wokół nas.

Znam dyrektorkę szkoły, która nie chciała, by na otwarciu jej szkoły był prezydent Kaczyński, bo... bo to był Kaczyński. Ale znam ludzi, którzy we własnych domach nie rozmawiają o polityce, bo jedno popiera PO, a drugie go nie popiera. Mam sąsiada, który wprost, jednoznacznie cieszył się z katastrofy smoleńskiej, bo wreszcie pozbył się "kartofla". Znam ludzi, którzy uważają, że hańbą jest zadawanie się z tym, czy tamtym...

Jest źle. To zło wkrada się coraz głębiej. Generują je politycy, a jego źródła pojawiają się około roku 2005, czyli wygranej Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, a potem katastrofy POPIS. Nikt już dziś nie chce pamiętać, że PO miało ręka w rękę z PiS budować IV Rzeczpospolitą... Pamiętacie? Ja tak, bo nie mam telewizora i nie jestem wciąż zasypywany tonami sieczki medialnej, która skutecznie wszystkim czyści pamięć.

 To zło ma z pewnością złożone przyczyny, ale również z całkowitą pewnością może zdarzyć się tak, że będzie nie do opanowania. A ja się obawiam, że właśnie tak będzie. Dzielenie ludzi rzadko kiedy udaje się tak, jak chcieliby tego manipulatorzy. Świat jest zbyt skomplikowany, jest zbyt wiele niewiadomych, by udało się zawsze wszystko przewidzieć.

Gwizdy, buczenie, hipokryzja - Szułdrzyński ma rację. Ale problem jest głębszy, i będzie się pogłębiał. I nikt nie wie, co z niego wyniknie. Myślę, że najważniejszym w tym wszystkim jest fakt, że nienawiść jest nieobliczalna. Że nie da się nią tak łatwo sterować. Udało się to Hitlerowi, ale dziś nie ma ludzi, którzy potrafiliby by pociągnąć za sobą wszystkich, albo nawet jakąś większą część. Nasi politycy nie proponują niczego konkretnego, poza "ciepłą wodą w kranie" i "rozliczeniem winnych". I na tym budują nienawiść. I może się ona obrócić przeciwko nim samym w którymś momencie, a z pewnością przeciwko wszystkim.

 Bardzo konkretnie o tych zjawiskach mówiła dr. Fedyszak Radziejowska w Klubie Ronina. Ja jednak uważam, że należy z jednej strony zrozumieć PRZYCZYNY takiej sytuacji, a są one moim zdaniem SYSTEMOWE, o czym w nieco innym kontekście pisałem już, a z drugiej strony należy mieć świadomość niebezpieczeństwa, jakie to ze sobą niesie.

Następny tekst


Jeśli uważasz, że to co przeczytałeś było ciekawe albo wartościowe, kliknij na zieloną łapkę. Albo na tę drugą, jeśli nie. Takie kliknięcie zawsze jest przyjemne, bo oznacza, że to co piszę nie pozostawiło Cię obojętnym. Możesz również udostepnić ten tekst w serwisach społecznościowych, dzięki czemu inni też go zobaczą. możesz też zasubskrybować kanał RSS który będzie cię powiadamiał o nowych wpisach: uruchom subskrypcje kanału RSS

kliknij, jeśli tekst ci się spodobał63kliknij, jeśli tekst ci się nie spodobał59
Skomentuj

Pewne sprawy muszą być jasne - to jest MÓJ blog, więc to ja decyduję o tym, co się na tych stronach pojawi, a co nie. Tak więc gdyby ktoś chciał wypisywać tutaj rzeczy, których nie chcę tu widzieć (myślę głównie o jakichś wulgaryzmach, spamie itp), to je po prostu usunę. Takie jest moje zbójeckie prawo. (Merytorycznych, ale krytycznych wobec mojego tekstu uwag nie usuwam.)