Fotografia Adama Pietrasiewicza
Adam Pietrasiewicz
Widziane z pozycji siedzącej
czyli
co mam do powiedzenia na tematy bieżące i ponadczasowe.

E-book - historical fiction

Przejście do strony na której można kupić ebook Powroty

Co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Powoli przestaję uchodzić za idiotę...

11 sierpnia 2016

Widzę, że po trzech latach, od czasu gdy pisałem o groźbie upadku systemu finansowego, o przygotowywanym położeniu łapy na oszczędnościach ludzi przez banki, informacje te przebijają się wreszcie do mediów.

To jest znana sprawa, że jak się pewne rzeczy głosi z trzyletnim wyprzedzeniem, to się jest co najwyżej przez trzy lata uważanym za idiotę. Przyzwyczaiłem się i mi to nie przeszkadza.

Sądziłem, że system zawali się szybciej, bo sytuacja jest skandaliczna już od wielu lat. Nie doceniłem jednak siły bezwładności i siły chciwości. Utrzymywanie upadłego systemu za pomocą dodrukowywania pieniędzy - co dzieje się od 2009 roku - ma na celu przechwycenie jak największej ilości bogactwa przez ludzi, którzy tym sterują. I to działa!

No więc żeby nie było, że jakoś zmieniłem zdanie - tak, można mieć pewność że system finansowy świata upadnie. Upadną WSZYSTKIE waluty papierowe, bo nieoparte na żadnej realnej wartości w sposób naturalny wrócą do tej, którą mają, czyli do wartości kawałka papieru pomazanego farbą drukarską. Zanim to nastąpi banki przejmą nasze oszczędności - tak po prostu położą na nich łapę. Żadne gwarancje depozytów nic tu nie pomogą - oszczędności zostaną przejęte bądź to poprzez prostą konfiskatę, bądź przez hiperinflację.

Kryzys, który nas czeka (on już faktycznie trwa, ale w mniej widocznej formie) będzie czymś, czego ludzkość nie doświadczyła nigdy. W jego początkowej fazie pojawi się zapewne niebywałe i całkowicie niezrozumiałe póki co zjawisko polegające na tym, że gdy pieniądz straci wartość to nie będzie wiadomo ile co jest warte. Sytuacja taka z pewnością nie potrwa długo, ale gdy się pojawi będzie przyczyną, z całą pewnością, zjawisk całkowicie niebywałych.

No bo ile wart jest bochenek chleba? Więcej, czy mniej niż kilo jabłek? A czy litr mleka jest wart paczki papierosów?

Jak pieniądze stracą swoją wartość, czyli zaufanie, to nie będzie CZYM wyznaczyć wartości rzeczy. Władze będą próbowały zmusić nas do posługiwania się bezwartościowymi papierkami, ale to nie będzie działało.

Nadchodzą ciekawe czasy. Niektórzy mówią, że już bardzo niedługo. To możliwe, skoro nagle media zaczynają mówić o rzeczach, które były już oczywiste parę lat temu, tyle, że mało kto chciał o tym mówić. Możliwe, ale wcale niekonieczne.

Sytuacja, w której żyjemy, to trwający od co najmniej 2008 roku proces gwałtownego przechwytywania bogactw - nie pieniędzy, tylko namacalnych bogactw - przez ludzi, którzy skupiają ich coraz więcej w swoich rekach. Trwa grabienie świata, likwidacja klas średnich tam, gdzie jeszcze istnieją, i skupianie wszystkiego w rękach minimalnej liczby osób. Tak minimalnej, że zapewne bez problemu mogliby oni się zmieścić w dużej sali teatru czy opery.

Czemu tego nie odczuwamy za bardzo? To proste - u nas główna część procesu okradania nas z naszych bogactw została skutecznie przeprowadzona jakieś 20 lat temu, w sposób wyjątkowo skuteczny i faktycznie wówczas całkowicie niezauważalny. Ja go obserwowałem z Francji i widziałem jak na dłoni, jednak gdy się żyło w Polsce, to tego nie było tak widać. Teraz pozostały jedynie resztki, które są na tyle mało warte, że nie wzbudzają wielkiego pożądania. Ale i na nie przyjdzie pora.

System chyli się ku upadkowi. Największe banki świata chwieją się, a gospodarka światowa powoli zamiera. Zauważyliście, że od paru lat ceny w ogóle nie rosną, a nawet w niektórych przypadkach maleją? To jest jeden z objawów upadku. Tak jest nie tylko w Polsce, tak jest wszędzie.

Te wszystkie zjawiska będą kiedyś omawiane przez historyków jako wstęp do wydarzeń, które nastąpią. Jako NATURALNY wstęp do tych wydarzeń, tak jak teraz na przykład korzeni II Wojny Światowej doszukujemy się - nie bezpodstawnie - w wynikach i następstwach I Wojny Światowej. My niestety nie mamy tego komfortu, by wiedzieć, co nas dokładnie czeka i kiedy.

Ale czeka. I nie będzie to przyjemne.

Najgorsze jest to, że NIKT nie daje ŻADNYCH nadziei. Nic nie wskazuje na to, by mogło nagle być lepiej. Nikt już nie mówi o tym, że nagle nastąpi gwałtowny wzrost gospodarczy, dzięki któremu świat kończy właśnie przeżywanie swojego najwspanialszego półwiecza w historii ludzkości.

Nic nie wskazuje na to, by mogło to jeszcze potrwać długo, albo się jeszcze kiedyś powtórzyć.


Następny tekst


Jeśli uważasz, że to co przeczytałeś było ciekawe albo wartościowe, kliknij na zieloną łapkę. Albo na tę drugą, jeśli nie. Takie kliknięcie zawsze jest przyjemne, bo oznacza, że to co piszę nie pozostawiło Cię obojętnym. Możesz również udostepnić ten tekst w serwisach społecznościowych, dzięki czemu inni też go zobaczą. możesz też zasubskrybować kanał RSS który będzie cię powiadamiał o nowych wpisach: uruchom subskrypcje kanału RSS

kliknij, jeśli tekst ci się spodobał58kliknij, jeśli tekst ci się nie spodobał57
Skomentuj

Pewne sprawy muszą być jasne - to jest MÓJ blog, więc to ja decyduję o tym, co się na tych stronach pojawi, a co nie. Tak więc gdyby ktoś chciał wypisywać tutaj rzeczy, których nie chcę tu widzieć (myślę głównie o jakichś wulgaryzmach, spamie itp), to je po prostu usunę. Takie jest moje zbójeckie prawo. (Merytorycznych, ale krytycznych wobec mojego tekstu uwag nie usuwam.)