Fotografia Adama Pietrasiewicza
Adam Pietrasiewicz
Widziane z pozycji siedzącej
czyli
co mam do powiedzenia na tematy bieżące i ponadczasowe.

E-book - historical fiction

Przejście do strony na której można kupić ebook Powroty

Co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Relatywizm tramwajowo-reklamowy.

2 kwietnia 2018

Rysunek. Dwie dłonie naprzeciwko siebie. Ta po lewej trzyma worek z oznaczeniem - dolary - ta po prawe trzyma pojemnik z ludzkim mózgiem

Jeżdżę po Warszawie komunikacją miejską, najchętniej tramwajami, bo najłatwiej wsiąść na wózku. Pod sufitem w tramwajach powieszone są monitory, a na nich pojawiają się różne informacje, reklamy, ogłoszenia o pracy i takie tam.

Ostatnio oczywiście mnóstwo jest ogłoszeń dotyczących 1%. Przyszło mi do głowy, że takie ogłoszenia prowadzą do jakiejś potwornej demoralizacji, do kompletnego zburzenia, a właściwie SPŁASZCZENIA hierarchii wartości. Może to mieć bardzo szkodliwy wpływ na szczególnie młodych ludzi, ale nie tylko! Z całą pewnością wpływa również na każdego, kto nie ma ochoty na jakąkolwiek chwilkę refleksji na temat tego, co akurat ogląda na ekranie.

Otóż reklamy najprzeróżniejszych instytucji proszących o 1% przewijają się jedna po drugiej na ekranie. A to weterani z Afganistanu, a to dom spokojnej starości, a to schronisko dla psów, a to hospicjum dla dzieci chorych na raka... I tak jedno po drugim.

Jaki wniosek wyciąga z tego bezrefleksyjnie patrzący na to pasażer? To proste! Że to wszystko jest tak samo ważne! Że wsparcie hospicjum dla dzieci chorych na raka jest tak samo ważne jak wsparcie domu spokojnej starości dla koni uratowanych z rzeźni.

Może komuś przyjdzie do głowy tłumaczyć, że przecież każdy wie, że to nie tak, że ludzie wiedzą, co ważniejsze od czego... Tylko skąd taka pewność? Co w naszym świecie gwarantuje od początku wychowania umiejętność prawidłowego hierarchizowania spraw? Rodzice, którzy sadzają dziecko przed telewizorem czy ekranem komputera? Telewizja, w której wszystkie wartości są postawione na głowie? Czy Internet, w którym króluje pornhub? A może konsola z GTA?

Oczywiście, że takie monitorki w tramwaju nie spowodują skrzywienia osobowości. Ale co do tego, że dorzucają swoją dawkę szlamu do i tak zabagnionego ogródka zdrowego rozsądku młodych ludzi, nie ma chyba żadnych wątpliwości.

Następny tekst


Jeśli uważasz, że to co przeczytałeś było ciekawe albo wartościowe, kliknij na zieloną łapkę. Albo na tę drugą, jeśli nie. Takie kliknięcie zawsze jest przyjemne, bo oznacza, że to co piszę nie pozostawiło Cię obojętnym. Możesz również udostepnić ten tekst w serwisach społecznościowych, dzięki czemu inni też go zobaczą. możesz też zasubskrybować kanał RSS który będzie cię powiadamiał o nowych wpisach: uruchom subskrypcje kanału RSS

kliknij, jeśli tekst ci się spodobał27kliknij, jeśli tekst ci się nie spodobał25
Skomentuj

Pewne sprawy muszą być jasne - to jest MÓJ blog, więc to ja decyduję o tym, co się na tych stronach pojawi, a co nie. Tak więc gdyby ktoś chciał wypisywać tutaj rzeczy, których nie chcę tu widzieć (myślę głównie o jakichś wulgaryzmach, spamie itp), to je po prostu usunę. Takie jest moje zbójeckie prawo. (Merytorycznych, ale krytycznych wobec mojego tekstu uwag nie usuwam.)





Tom

10-04-2018 07:24:14 z numeru IP: 213.216.110.199

A swoją drogą, czy koszt takich reklam nie przekracza wysokości wpływów z 1%? Oczywiście tego nikt nie sprawdzi, ale nie wierzę, by Tramwaje Warszawskie zamieszczały takie reklamy bezpłatnie.