Fotografia Adama Pietrasiewicza
Adam Pietrasiewicz
Widziane z pozycji siedzącej
czyli
co mam do powiedzenia na tematy bieżące i ponadczasowe.

E-book - historical fiction

Przejście do strony na której można kupić ebook Powroty

Co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

... a stare komuchy tylko zazdroszczą.

20 października 2016

Mam wrażenie, że z przestrzeni medialnej zaczynają już zupełnie znikać informacje, a zastępują je kłamstwa propagandowe. Zupełnie niezwykłe jest obserwowanie tego wszystkiego, począwszy od amerykańskiej kampanii wyborczej, poprzez wydarzenia na Bliskim wschodzie po te, na naszym lokalnym podwórku.

Dziś rano słuchałem w ogólnofrancuskim radio Europe 1 "relacji" z debaty Trump-Clinton. Wypowiedź "specjalisty" ograniczyła się do stwierdzenia, że oczywiście Clinton była lepsza (co wcale nie jest najwyraźniej powszechną opinią, jak się trochę pogrzebie po necie), po czym dowiedziałem się o całej historii małżeństwa Clintonów, o wielkiej ich miłości, a nawet o fakcie, że Hillary poszła za Billem WBREW RADOM KOLEŻANEK ZE STUDIÓW.

Te monstrualne bzdury opowiadane są z całkowitą powagą, tym bardziej bezsensowną, że przecież Francuzi nie głosują na prezydenta USA, więc urabiani u nich jakiejkolwiek sympatii czy antypatii do któregokolwiek kandydata jest kompletnie bez znaczenia. A jednak...

U nas znowu powielane są różne fałszywe wiadomości - abstrahując nawet od fałszywych, a często wulgarnych memów sokuzburaka & co, które kwitną jak pokrzywy na łajnie, a które powielają ludzie dotychczas zachowujący przynajmniej pozory kultury - typu "Putin wzywa obywateli Rosji do powrotu z zagranicy", "Egipt odsprzedał Mistrale Rosji za dolara". Ludzie w to wierzą, nikt nie spróbuje nawet zrobić prostego wyszukiwania w Googlach - skądinąd podobno nawet taka czynność zaczyna być zbyt trudna dla wielu, nawet bardzo młodych.

Trudno jest trafić na rzetelne informacje, ale są one dostępne. Tyle, że dotarcie do nich wymaga wysiłku, a na ten mało kogo stać. Powielane kłamstwa spełniają jednak funkcję kształtowania ludzkich opinii - widać to dość wyraźnie w zajadłości niektórych wypowiedzi i postaw. Prowadzi to nawet do organizacji manifestacji przeciwko... NICZEMU, czym jest zapowiedziany "protest" 24 października.

Bardzo trudno jest dziś rozeznać się w tym wszystkim. Całkiem poważni dziennikarze i publicyści dają się łapać na różne fałszywki, choć mają przecież doświadczenie i wiedzą, że trzeba każdą informację sprawdzać.

Propaganda ma nas urabiać. To działa. Trzeba wzbudzać w nas nienawiść i poczucie wyższości. To konieczne, by móc prowadzić wojnę - a wiele wskazuje, że wszystko idzie właśnie w tym kierunku. Chodzi o to, by nie tylko być gotowym do obrony, ale i o to, by w razie "prewencyjnego ataku" opinia publiczna była całkiem przekonana o tym, że jest to słuszne i sprawiedliwe.

Nie mam żadnej recepty na uniknięcie bycia manipulowanym. Wiem, że pewnie i ja łykam jakieś kłamstwa. Mam tylko taką obserwację (po raz kolejny), że tak naprawdę ludzie mają w nosie prawdę, wolność słowa, wolność publikacji i tym podobne bzdury, o które, jak mi się wydawało, w zamierzchłych czasach próbowaliśmy walczyć. Wtedy z radością sięgałem po nieocenzurowane wydawnictwa szukając w nich prawdy, a właściwie najczęściej jedynie potwierdzenia tego, co już wiedziałem. Dziś wszyscy mają to w nosie, łykają wszystko jak leci.

Stare komuchy, które się temu przyglądają, takie jak Urban, siedzą teraz pewnie, patrzą na to i ze smutkiem marzą o tym, jakby to było pięknie, gdyby i oni potrafili tak skutecznie kłamać i ogłupiać ludzi, gdy mieli w rękach media.

Następny tekst


Jeśli uważasz, że to co przeczytałeś było ciekawe albo wartościowe, kliknij na zieloną łapkę. Albo na tę drugą, jeśli nie. Takie kliknięcie zawsze jest przyjemne, bo oznacza, że to co piszę nie pozostawiło Cię obojętnym. Możesz również udostepnić ten tekst w serwisach społecznościowych, dzięki czemu inni też go zobaczą. możesz też zasubskrybować kanał RSS który będzie cię powiadamiał o nowych wpisach: uruchom subskrypcje kanału RSS

kliknij, jeśli tekst ci się spodobał46kliknij, jeśli tekst ci się nie spodobał45
Skomentuj

Pewne sprawy muszą być jasne - to jest MÓJ blog, więc to ja decyduję o tym, co się na tych stronach pojawi, a co nie. Tak więc gdyby ktoś chciał wypisywać tutaj rzeczy, których nie chcę tu widzieć (myślę głównie o jakichś wulgaryzmach, spamie itp), to je po prostu usunę. Takie jest moje zbójeckie prawo. (Merytorycznych, ale krytycznych wobec mojego tekstu uwag nie usuwam.)