Fotografia Adama Pietrasiewicza
Adam Pietrasiewicz
Widziane z pozycji siedzącej
czyli
co mam do powiedzenia na tematy bieżące i ponadczasowe.

E-book - historical fiction

Przejście do strony na której można kupić ebook Powroty

Co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Wahabizm

10 października 2015

Na tle sztucznych ogni napis: wspaniałego roku 2018 wam życzę! Przede wszystkim życzę wam, żeby nie był to już ten roku, który przy waszym imieniu i nazwisku będzie pisało się po myślniku

Gazeta Polska pisze dziś: "Państwo Islamskie reprezentuje islam w stu procentach".

Już samo to zdanie jest wielkim kłamstwem, a jeśli od tego rozpoczyna się rozmowa, to nie świadczy to najlepiej o reszcie. Jeśli nie zostało to zmanipulowane oczywiście.

Państwo Islamskie reprezentuje bardzo mniejszościowy, agresywny odłam, a właściwie sektę islamską - wahabizm. Nurt ten w islamie powstał w XVIII wieku a umocnił się dopiero na poważnie po drugiej wojnie światowej, gdy Amerykanie postanowili powierzyć kontrolę na polami roponośnymi w Arabii rodzinie lokalnego, beduińskiego kacyka z rodu Saudów. Ten ród wyznawał właśnie tę odmianę islamu.

Jest to sekta, która nawet pozwoliła sobie na coś, na co sobie nie pozwolił NIKT w islamie, to znaczy na zmiany brzmienia niektórych Surat w Koranie. Są to tacy popieprzeńcy, że jak przejęli pełną władzę nad Mekką i Medyną, to całkowicie zniszczyli groby rodziny Proroka, tak, że nie pozostał po nich żaden ślad.

Znaczy się trochę jak Świadkowie Jehowy, tylko nie w łagodnej wersji, ale w jak najbardziej wojującej, agresywnej i zaborczej.

To, jak funkcjonuje wahabizm w wymiarze godności ludzkiej i ogólnie praw człowieka wiemy z relacji. Tych relacji, które najczęściej niestety sugerują, że to jest właśnie islam. Ważne jest jednak to, do czego on dąży.

Otóż jak większość sekt - a jest to faktycznie sekta - ma swoich wrogów. Ważniejszych i mniej ważnych. Największym wrogiem wahabizmu jest szyizm, inna odmiana islamu, dominująca w Iranie i w Iraku oraz częściowo na południu Półwyspu Arabskiego. Kolejnymi wrogami są sunnici, czyli ci muzułmanie zwyczajni, tacy z dnia codziennego, których na każdym kroku spotyka się w Tunezji czy w Egipcie. Tacy, jak znajomy, polski lekarz swego czasu leczył pracując w północnej Afryce i opowiadał o wielkiej liczbie mężczyzn zastraszonych przez żony.

Kolejnym wrogiem wahabitów są wszystkie państwa o większości islamskiej, ale świeckie, rządzące się innym prawem niż szaria. Wahabici uważają, że w Koranie jest odpowiedź na każde pytanie i nie ma potrzeby konstytucji jakiejkolwiek czy innych praw. Koran według nich jest uniwersalny. Stad tak wielka nienawiść do Syrii, stad próby rozbicia Tunezji czy Egiptu (ale już nie Maroka czy Jordanii, które są monarchiami, więc państwami o sposobie działania bliższymi "ideałom" wahabizmu).

Chrześcijaństwo i ogólnie nasza kultura jest dopiero następnym wrogiem wahabizmu. Po drodze są teoretycznie jeszcze Żydzi, których jednak obecnie nie atakują, co wzbudza jak najdalej idące wątpliwości i podejrzenia co do tego, kto to wszystko finansuje.

Państwo Islamskie jest finansowane przez Arabię Saudyjską i sprzymierzone z nią państwa znad Zatoki Perskiej, w tym najbogatszy tam Katar. Ponieważ są to państwa będące najbliższymi, bezwzględnymi sojusznikami Stanów Zjednoczonych w tym regionie, to w połączeniu z faktem, że zupełnie, ale to nawet na sekundę nie wspominają Izraela, jako swojego wroga, można podejrzewać, że Państwo Islamskie nie powstało bez wiedzy i zgody Waszyngtonu. Wielu obserwatorów ocenia, że po prostu trochę wyrwało się spod kontroli. Ale tylko trochę.

W każdym razie nieprawdą jest, że Islam to to, co nam prezentuje Państwo Islamskie prezentujące najbardziej krwawą twarz wahabizmu. Gdyby tak było, to nie powstałyby najpiękniejsze zabytki sztuki islamu, a Arabowie nie przechowaliby dla nas najcenniejszych skarbów wiedzy starożytnej w tym pism Arystotelesa na przykład.

To, że to zdanie z początku jest fałszem zaświadczy każdy, kto choć raz był na wakacjach w państwie gdzie jest większość muzułmańska i choć na moment wyszedł z hotelu i spróbował poznać nieco ludzi, którzy tam mieszkają. Pod warunkiem oczywiście, że nie były to wakacje w Arabii Saudyjskiej.

Następny tekst


Jeśli uważasz, że to co przeczytałeś było ciekawe albo wartościowe, kliknij na zieloną łapkę. Albo na tę drugą, jeśli nie. Takie kliknięcie zawsze jest przyjemne, bo oznacza, że to co piszę nie pozostawiło Cię obojętnym. Możesz również udostepnić ten tekst w serwisach społecznościowych, dzięki czemu inni też go zobaczą. możesz też zasubskrybować kanał RSS który będzie cię powiadamiał o nowych wpisach: uruchom subskrypcje kanału RSS

kliknij, jeśli tekst ci się spodobał44kliknij, jeśli tekst ci się nie spodobał45
Skomentuj

Pewne sprawy muszą być jasne - to jest MÓJ blog, więc to ja decyduję o tym, co się na tych stronach pojawi, a co nie. Tak więc gdyby ktoś chciał wypisywać tutaj rzeczy, których nie chcę tu widzieć (myślę głównie o jakichś wulgaryzmach, spamie itp), to je po prostu usunę. Takie jest moje zbójeckie prawo. (Merytorycznych, ale krytycznych wobec mojego tekstu uwag nie usuwam.)