Fotografia Adama Pietrasiewicza
Adam Pietrasiewicz
Widziane z pozycji siedzącej
czyli
co mam do powiedzenia na tematy bieżące i ponadczasowe.

E-book - historical fiction

Przejście do strony na której można kupić ebook Powroty

Co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Globalny nośnik głupoty

9 sierpnia 2012

Pewien mój znajomy zwrócił mi uwagę, przy okazji rozmowy o rosnącej wśród ludzi nienawiści, na pewien ważny aspekt sprawy. Otóż jego zdaniem ważnym źródłem szerzących się podziałów i nienawiści, o których piszę w swoich poprzednich wpisach, między innymi tu:

Jest źle, a będzie jeszcze gorzej

oraz tu:

Czyim prezydentem jest prezydent

jest samo istnienie Internetu. Zdaniem mojego znajomego głupie idee zawsze były obecne w świadomości głupich ludzi, tyle że nigdy nie miały szans na takie upowszechnienie jak dziś.

I myślę sobie, że coś w tym jest. Nie pomyślałem dotychczas, że Internet może być generatorem TAKIEGO zła, ale wcale nie jest wykluczone, że faktycznie jest. Internet pozwala ludziom mającym złe, szkodliwe, złowrogie, zwariowane, głupie, mądre, genialne, inteligentne, żadne idee i pomysły spotkać się, podzielić nimi, utwierdzić się w nich i zacząć wspólnie działać. Jako przykład mój znajomy podał Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej w Warszawie - organizację kilkudziesięciu zwariowanych pasjonatów, którzy bez Internetu by się nigdy w życiu nie spotkali i nie dowiedzieliby się o swoim istnieniu. A skoro pasjonaci róznych autobusów mogą się teraz łatwo spotkać, to mogą również różni idioci, którzy będą się nawzajem nakręcać i utwierdzać w swoich chorych ideach.

I pewnie tak się dzieje. Bo problemem jest, jak zawsze, umiejętność odróżniania informacji ważnych od nieważnych oraz w ogóle samych informacji od opinii o nich.

Obecnie istniejące media zamazały granice między tymi elementami. Wielkim problemem, zupełnie niedocenianum moim zdaniem przez komentatorów spoza oficjalnego nurtu, czyli głównie blogerów, jest kwestia wagi informacji. Pisałem już tu w kilku notkach o tym:

http://pietrasiewicz.salon24.pl/tag/42962,waga-informacji

Ale może warto jeszcze raz do tego nawiązać.

Zasadniczo nie wiadomo dlaczego daną informację media uznają za ważną, nie nadając takiej ważności innej informacji - mam na myśli sytuację dnia powszedniego, w czasie którego nie wydarzyło się nic specjalnego typu katastrofy czy zgonu znanej osoby. Przyjmujemy za dobrą monetę to, że jako pierwszą, najbardziej komentowaną informację telewizja, gazeta czy radio przyjmują COŚ i nie zastanawiamy się już wcale dlaczego AKURAT TO zostało uznane za ważne.

Wagę informacji nadają telewizje. Pracowałem swego czasu w Polskiej Agencji Prasowej, wiem mniej więcej jak wyglada planowanie dnia w tej instytucji i znam znaczenie telewizji w kreowaniu wagi informacji. Brałem udział w codziennych, porannych naradach redakcyjnych. Już tam na pierwszy ogień szły informacje z telewizji, i działo się to w sposób jakby AUTOMATYCZNY.

Zjawisko to świadczy moim zdaniem o tym, że przeciętny (a może wcale nie tylko przeciętny) konsument mediów w ogóle nie prowadzi żadnej refleksji na temat doboru tego, czym traktują go media. Jest wręcz tak, że właściwie jeśli czegoś nie ma w mediach, to tak, jakby tego wcale nie było! Dowodem na to może być cała historia Marszu Niepodległości w Warszawie w zeszłym roku!

W sytuacji, w której bezmyślny konsument mediów zasiada przed ekranem komputera, i za pomocą Internetu spotyka innych bezmyślnych konsumentów mediów, rodzą się idee, które faktycznie mogą się szerzyć w sposób dotychczas niespotykany. Ludzie nie rozumieją tego, co jest ważne, nie potrafią oddzielić plew od ziaren, bo ich tego nikt nie nauczył. Nie wiedzą, co jest informacją, a co jest opinią, nie odróżniają opakowania od zawartości. Ważne jest to, co zostało powiedziane najgłośniej, ważne jest to, co zostało powiedziane ostatnio. Ważne jest to, co zostało powiedziane najatrakcyjniej, najbardziej kolorowo, w najlepszej formie.

Efektem tego są różne Dominiki Tarasy i inni, tacy jak on, pełni głupiej nienawiści ludzie, którzy gromadzą innych idiotów i tworzą zarodki nienawiści. I nawet gdy już nie ma "potrzeby" sikania na znicze i obrażania ludzi przy krzyżu, ziarno nienawiści zostało zasiane i po prostu JEST. Tego ziarna by nie było bez Internetu, albo, gdyby było, nie miałoby takiej siły. Nie byłoby żadnego "Ruchu Palikota".

Bez Internetu zapewne nie byłoby części przynajmniej tej głupiej nienawiści, która sączy się dziś w stosunkach między ludźmi i je zatruwa.

W tym kontekście Internet faktycznie jest ważnym elementem siania nienawiści. Bo głupota jest niezwykle silnym motorem napędowym ludzkich działań, a Internet, jak już nie raz stwierdzono, najwspanialszym jej nośnikiem.

Następny tekst


Jeśli uważasz, że to co przeczytałeś było ciekawe albo wartościowe, kliknij na zieloną łapkę. Albo na tę drugą, jeśli nie. Takie kliknięcie zawsze jest przyjemne, bo oznacza, że to co piszę nie pozostawiło Cię obojętnym. Możesz również udostepnić ten tekst w serwisach społecznościowych, dzięki czemu inni też go zobaczą. możesz też zasubskrybować kanał RSS który będzie cię powiadamiał o nowych wpisach: uruchom subskrypcje kanału RSS

kliknij, jeśli tekst ci się spodobał60kliknij, jeśli tekst ci się nie spodobał52
Skomentuj

Pewne sprawy muszą być jasne - to jest MÓJ blog, więc to ja decyduję o tym, co się na tych stronach pojawi, a co nie. Tak więc gdyby ktoś chciał wypisywać tutaj rzeczy, których nie chcę tu widzieć (myślę głównie o jakichś wulgaryzmach, spamie itp), to je po prostu usunę. Takie jest moje zbójeckie prawo. (Merytorycznych, ale krytycznych wobec mojego tekstu uwag nie usuwam.)